0
Menu
0

Wystawy

“Echo nadmiaru” malarstwo Tomasza Kopcewicza

Galeria Gauger Gallery, w letniej odsłonie wystaw współczesnej sztuki polskiej „Sztuka Świata w Gauger Gallery 2024”, prezentuje najnowszy cykl dzieł malarskich Tomasza Kopcewicza pt. „Echo nadmiaru”. Od początku kariery artystycznej, punktem wyjścia dla wielu dzieł Tomasza Kopcewicza – jednego z najciekawszych malarzy średniego pokolenia na współczesnej polskiej scenie artystycznej, realizowanych przed cyklem „Echo nadmiaru” – co m.in. podkreślał Dominik Lejman w recenzji pracy doktorskiej Kopcewicza z kwietnia 2022 roku, były niejednokrotnie banalne elementy pejzażu miejskiego, które jednak
w sposób istotny wpływają na nasze zachowanie, np: kraty, bariery regulujące ruch uliczny, czy charakterystyczny dla korporacyjnego openspace-labirynt pracowniczych boksów. Kompozycje z serii „Kraty”, „Beautiful landscape” czy też przedstawienia z bogatej serii składającej się na pracę doktorską Kopcewicza pt „Fatalne zauroczenie – fetysz wizerunków współczesnej broni strzeleckiej. Poszukiwanie źródeł mocy obrazów współczesnego panoplium” – bo szeroki wachlarz artystycznych doświadczeń artysty, który składa się na bogaty już ouvre malarza. W swoich kompozycjach Kopcewicz poruszał się bardzo często na pograniczu pomiędzy przedstawieniowością i abstrakcją, przez co często w poszczególnych scenach malarskich dominuje subtelnie wykoncypowana geometria z niezwykle przemyślaną i zakomponowaną kolorystyką. Ale, jak potwierdza sam artysta, język abstrakcji – który jest mu najbliższy, nigdy nie był dla niego „językiem pustych form służących jedynie do dekorowania powierzchni płótna. Nie jest również zbiorem symboli w osobistym kodzie malarskim”. W praktyce malarskiej Kopcewicza ma on zawsze – co akcentuje malarz – „bezpośrednie odniesienie do otaczających nas zjawisk czy życia
w ogóle. Czasem przybiera bardziej, a czasem mniej rozpoznawalny kształt; zawsze jednak jest echem doświadczania przede wszystkim świata materialnego”. Przygotowana specjalnie na prezentację w Gauger Gallery wystawa najnowszych płócien Tomasza Kopcewicza, składa się dwudziestu dwóch kompozycji (poza czterema wcześniej powstałymi obrazami) wykonanych
w pierwszej połowie 2024 roku. Wystawione kompozycje budowane są w oparciu o powtarzalne motywy które, podobnie jak
w poprzednich cyklach malarza, nawiązują z jednej strony do form dostrzeganych w naturze, a z drugiej do powidoków znajomych kształtów – masowo produkowanych przedmiotów czy masowo powielanych wzorów. Stąd też, formy budujące kompozycje poszczególnych obrazów-przedstawień-scen w najnowszych realizacjach malarza, tracą swój ciężar dzięki zmianie techniki malowania. Tomasz Kopcewicz w najnowszym cyklu „Echo nadmiaru”, materię malarską/ farbę nakłada na płótno bardzo cienką warstwą, z dużą ilością terpentyny. Dzięki tej ascetyczności w „dyspozycji” materii malarskiej, artysta nadaje swoim przedstawieniom lekkości, dzięki czemu w odbiorze płótno zdaje się być odciążone od nagromadzonych form. Tymi zabiegami malarz jednocześnie akcentuje nietrwałość, niesolidność i banalność poszczególnych motywów, jakie pojawiają się na powierzchniach malarskich. W wielu przedstawieniach dochodzi do „rozmycia” i „rozpuszczenia” kształtów.
Ale, na prezentowanej wystawie, znalazły się również kompozycje w których dominuje precyzja, zaś kolor zdaje się tracić na sile, blaknąć i wręcz zanikać. Jak podkreśla artysta – „ugięcia i naprężenia form, jakby pod własnym ciężarem (ilością?), są dla mnie również echem mojego własnego dorobku, nagromadzonych motywów i inspiracji oraz poszukiwania nowych środków wyrazu dla języka malarskiej abstrakcji” – o którym wspomnieliśmy na początku niniejszego opisu. W rozmowie przed wystawą artysta stwierdził: „gdybym miał użyć słów-kluczy do prezentowanego na wystawie warszawskiej najnowszego cyklu moich dzieł, na pewno byłyby to: recykling form, niedopasowanie, zużycie (także pewnych praktyk malarskich), zmęczenie powtarzalnością motywów i klisz, oraz niedopasowanie po powtórnym użyciu (recyklingu). Przykładem jest obraz z elipsą i formami kręgów, gdzie wyraźnie wyziera wpływ Sonii Delaunay”. Prezentowane w Gauger Gallery najnowsze dzieła Tomasza Kopcewicza niewątpliwie świadectwem niezwykle żywotnego i ciągle w procesie poszukiwań – aktualnego języka coraz to bardziej wysublimowanych form „do tu i teraz” – nie będącego jedynie pustym ornamentem czy formą dekoracji.

Tomasz Kopcewicz, urodził się w 1974 roku w Kamieniu Pomorskim. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Uzyskał dyplom w Pracowni Malarstwa prof. Włodzimierza Łajminga (2002)  oraz w Pracowni Intermediów u prof. Witosława Czerwonki. Od 2002 roku był rezydentem Gdańskiej Kolonii Artystów na terenach postoczniowych, gdzie współtworzył artystyczną grupę „Znajomi Znad Morza”. Zajmuje się malarstwem i realizacją prac wideo. Prezentował swoją twórczość na wystawach indywidualnych i zbiorowych m.in. w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, warszawskiej Kordegardzie, Narodowej Galerii Sztuki Zachęta, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Instytucie Sztuki Wyspa w Gdańsku, Gdańskiej Galerii Miejskiej, Galerii Sztuki Współczesnej BWA we Wrocławiu czy Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie.
Jest laureatem polskiej edycji festiwalu One Minute Films (Gdańsk – 2006) oraz Biennale Malarstwa „Bielska Jesień” (Galeria Bielska BWA – 2005). W 2017 roku Muzeum Narodowe w Gdańsku zakupiło obrazy Tomasza Kopcewicza do swojej kolekcji. 
W 2022 roku siedem wielkoformatowych kompozycji wykonanych na płótnie (m.in. w towarzystwie dzieł Magdaleny Abakanowicz, Sylwestra Ambroziaka, Łukasza Patelczyka, Michała Jackowskiego, Natalii LL i Justyny Kisielewicz) artysta zaprezentował, w przygotowanym przez kuratora Jana Wiktora Sienkiewicza, Pawilonie Polskim podczas 23 Międzynarodowej Wystawy Sztuki Współczesnej NordArt 2022. Obecnie artysta mieszka w Warszawie. Pracuje na stanowisku adiunkta w Katedrze Sztuk Plastycznych Wydziału Architektury i Wzornictwa Politechniki Koszalińskie

Prof. Jan Wiktor Sienkiewicz, kurator.

“SISTERS OF THE VOID” malarstwo Sebastiana Kroka

Sisters of the void/Siostry pustki – to najnowszy cykl dzieł malarskich Sebastiana Kroka, przygotowany specjalnie na wystawę w Gauger Gallery w Warszawie. Po raz kolejny, nominowany kilka lat temu do pierwszej 20-tki  Kompasu Młodej Sztuki; laureat Grand Prix 43. Biennale Malarstwa Bielska Jesień (2017) – wybitny artysta polski młodego pokolenia, ponowie nie zawiódł miłośników swojej sztuki – nacechowanej szeregiem odniesień do kondycji człowieka we współczesnym świecie. Jak trafnie, przy okazji wystawy Sebastiana Kroka pt. Mentalne Pearl Harbour w 2019 roku, podkreślała Agata Smalcerz, w swoich pracach artysta „porusza problemy związane z alienacją w bezimiennym tłumie, brakiem więzi rodzinnych, zwątpieniem w tradycyjne wartości budujące relacje społeczne. Poprzez swoją sztukę ukazuje postawę świadomą wobec własnej tożsamości, a także wyraża tolerancję wobec odmiennych poglądów. Nowatorskie dokonania Sebastiana Kroka dotyczą zarówno formy, jak i przesłania jego prac o dużej wadze i aktualności, w których konfrontuje tradycję i nowoczesność. Artysta stosuje jako środek wypowiedzi tradycyjne malarstwo, ale podłoże przygotowuje w oryginalny sposób”.

Najnowsze płótna Sebastiana Kroka jeszcze głębiej, od znanych wcześniejszych dzieł, wnikają w aspekty meandrycznej plątaniny uczuć, emocji i stanów duchowych tytułowych „sióstr” – „zawieszonych” pomiędzy rzeczywistością a marzeniami i nierzeczywistymi „wizjami”, a zastosowany przez malarza „cieknący” kolor (jak sam mówi): „bez pardonu uderza w nasze czaszki”. „Obrazy na tej wystawie – podkreśla malarz – są dedykowane wszystkim siostrom, które bez lęku patrzą w otchłań rzeczywistości pełnej bólu. Narkotyczne siostry: bez tożsamości, przeszłości i przyszłości rozmywające się w pustce. Są tu i teraz a może w ogóle ich nie ma. Pierwsza była Lucy, czy Ewa? gdy zeszła z drzewa. Napędzane przez narkotyczne wizje definiują rzeczywistość – stwarzają ją. Są piękne i mądre – i nigdy nie zrozumieją, że ich bracia mogą być tak prości i pełni zazdrości. Dlatego przestały wierzyć w rzeczy: są pozostałością, pięknem, pneumą i kolorem. Siostry przyjmują barwy ochronne, które w rzeczywistości ochronne nie są – albowiem przyciągają i rozpraszają; stymulują i jak macice dają życie; są jak mefedronowe chmury zapomnienia. Nie ma nic piękniejszego i bardziej przerażającego niż pustka”. W tak postrzeganej przez artystę, zdawać by się mogło destrukcyjnej wizji wszechogarniającego nas osaczenia i beznadziejności – które wyłaniają się z zakamarków współczesnego rzeczywistego i wirtualnego (tak naprawdę – „pomieszanego”) świata, artysta dostrzega też nadzieję. Mówi: „wierzę w waszą [siostry – przyp. JWS] siłę,  nie lękajcie się, bo z lęku budzą się demony”.

Sebastian Krok – urodzony w 1985 roku w Radomiu. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie; dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Przestrzeni Malarskiej prof. Leona Tarasewicza (2014). Laureat nagród: Grand Prix 43. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2017; Grand Prix w Pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Szkół Artystycznych, Albertina FiSAD 2015 w Turynie (Włochy); Grand Prix 25. Ogólnopolskiego Przeglądu Malarstwa Młodych PROMOCJE 2015 w Legnicy; wyróżnienia w Konkursie o Grand Prix Fundacji im. Franciszki Eibisch (2014); Nagrody ASP w Warszawie im. prof. Józefa Szajny ufundowanej przez Fundusz Popierania Twórczości przy Stowarzyszeniu Autorów ZAIKS (2010). Nominowany do pierwszej 20-tki  Kompasu Młodej Sztuki 2018. Obecnie asystent w Pracowni Przestrzeni Malarskiej prof. Leona Tarasewicza. Autor wystaw indywidualnych: „Grywalizacja / Gamification” w Galerii, m² w Warszawie (2018/2019); w 2017 m.in.: „Corp Us” w Galerii m² w Warszawie; „Human Resources” w Galerii Sektor I w Jaworznie; „Ene, due…” w Puławskiej Galerii Sztuki POK „Dom Chemika” w Puławach; oraz m.in.: „Eus Deus Kosmateus” w Galerii Sztuki w Legnicy (2016); „La Petite Mort” w Galerii Fundacji Promocji Sztuki Współczesnej w Warszawie (2013). Uczestnik wystaw zbiorowych (wybór): „PDP Orkiestra Spokojna Tour Now” w MSW w Krakowie MOCAK (2013); „Gdzie jest malarstwo?” w Galerii aTAK w Warszawie (2012); „No Budget Show vol.3” w Galerii Kordegarda w Warszawie (2011). W 2022 roku swoje kompozycje wykonane na fragmentach masek samochodów, z serii Mentalne Pearl Harbour (m.in. w towarzystwie dzieł Magdaleny Abakanowicz, Sylwestra Ambroziaka, Łukasza Patelczyka, Michała Jackowskiego, Natalii LL i Justyny Kisielewicz) prezentował w przygotowanym przez prof. Jana Wiktora Sienkiewicza Pawilonie Polskim podczas 23 Międzynarodowej Wystawy Sztuki Współczesnej NordArt 2022. W dziełach tych, jak pisał Stach Szabłowski, Sebastian Krok zderzył „plakatowy, zaprzęgnięty w dosadne komentowanie rzeczywistości, sposób obrazowania z psychodelią i abstrakcją”. Niezależnie od tematycznych serii, Sebastian Krok pozostaje artystą niezwykle konsekwentnym i wiernym samemu sobie. Jego płótna często łączące się w serie) – z szeroką paletą sposobu obrazowania – z przywołaną psychodelią i abstrakcją –  nasycone są głębokim namysłem i komentarzem nad otaczającą nas rzeczywistością. Są wyraziste i jednoznacznie charakterystyczne dla „marki” KROK.

Jan Wiktor Sienkiewicz, kurator.

Parawan. Malarstwo Roberta Bluja

Robert Bluj, artysta malarz, nauczyciel akademicki. Urodzony w 1970 roku w Wilnie na Litwie. W latach 1992–97 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Wydziale Malarstwa. W 2014 roku uzyskał stopień naukowy doktora w zakresie sztuk pięknych w Warszawskiej ASP, a w 2020 roku, w macierzystej uczelni, stopień doktora habilitowanego sztuki w dziedzinie sztuk plastycznych w zakresie konserwacji dzieł sztuki. Robert Bluj należy do najwybitniejszych współczesnych artystów polskich średniego pokolenia tworzących poza granicami Polski. Głównymi tematami, które artysta od lat realizuje w autorskiej technice olejno-woskowej jest figuracja oraz kompozycje pejzażowe i martwa natura.

W przedstawieniach figuratywnych polski malarz z Wilna nawiązuje do bogatych osiągnięć realistycznych aktów żeńskich i męskich, głęboko osadzonych w tradycji klasycznej i doświadczeniach kultury baseny Morza Śródziemnego. Widoczne w aktach i portretach pędzla Roberta Bluja odniesieniami do kultury greckiej i rzymskiej, ale także renesansu włoskiego i europejskiego klasycyzmu, zinterpretowane w jednoznacznie rozpoznawalnej manierze stylistycznej, czynią polskiego malarza z Wilna, jednym z najciekawszych polskich malarzy figuratywnych ostatniej dekady XX wieku i mijającego niebawem ćwierćwiecza XXI wieku.

Artysta ma także wiele osiągnięć w zakresie dydaktyki artystycznej. W 2000 roku założył w Wilnie autorskie studio rysunku i malarstwa, w którym prowadzi zajęcia z dziećmi i młodzieżą oraz osobami dorosłymi w zakresie rysunku i malarstwa. 

Corocznie studio Roberta Bluja organizuje młodzieżowe warsztaty i plenery malarskie. Uczniowie, którzy wyszli z pracowni Bluja kontynuują naukę na wielu wyższych uczelniach Litwy oraz w innych krajach Unii Europejskiej a także w krajach pozaeuropejskich.

Od 2002 roku Robert Bluj jest członkiem związku Malarzy Litwy. W 2009 r. odznaczony został Medalem Związku Polaków na Litwie za zasługi w krzewieniu polskości na Litwie oraz Medalem i Dyplomem honorowym na I Międzynarodowej Wystawie Malarstwa i Grafiki „Barwy Polski w Rzymie”, który miał miejsce w Cascina Farsetti. W 2013 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski odznaczył Roberta Bluja Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za wybitne zasługi w popularyzowaniu polskiej kultury i osiągnięć w działalności artystycznej.

W 2022 roku, wraz z 25 wybitnymi artystami tworzącymi w Polsce i poza granicami Polski, artysta z Wilna reprezentował polską sztukę w Pawilonie Polskim na wystawie pt. „Ponad granicami” na  NordArt 2022 w niemieckim Budelsdorfie, przygotowaną pod kuratelą prof. Jana Wiktora Sienkiewicza, kierownika Katedry Historii Sztuki XX wieku w Europie Środkowej i na Emigracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 2024 roku artysta wystawi swoje prace po raz drugi w Niemczech na NordArt 2024.

Zorganizowana w czerwcu 2024 roku wystawa prac malarskich Roberta Bluja w Gauger Gallery w Warszawie, jest wyborem w większości monumentalnych wielkoformatowych płócien z jego bogatego dorobku. Tematem przewodnim wystawy jest akt kobiecy. Retrospektywne ujęcie tej tematyki, jest doskonałą okazją, by spojrzeć na twórczość polskiego artysty urodzonego

i mieszkającego w Wilnie, poprzez pryzmat doświadczeń jego wielkich poprzedników i mistrzów z okresu dwudziestolecia międzywojennego, gdzie akt i portret kobiecy – jak chociażby w twórczości Ludomira Slendzińskiego, mocno charakteryzowały wileńskich artystów, chętnie sięgających do inspiracji dziełami twórców zafascynowanych klasyką i tradycją antyczną Basenu Morza Śródziemnego.

Warszawska wystawa Roberta Bluja jest kolejną z serii prezentacji pt. „Sztuka Polska w Świecie”, której Ambasadorem i Promotorem w Gauger Gallery jest wybitny polski aktor Rafał Zawierucha.

prof. Jan Wiktor Sienkiewicz, kurator.

Jeźdźcy Apokalipsy to postacie biblijne wspomniane w ostatniej, 27 księdze Nowego testamentu, Objawieniu św. Jana. Rozdział przynosi apokaliptyczną opowieść o Księdze Życia w prawej ręce Boga, zapieczętowanej siedmioma pieczęciami. Złamanie pierwszych czterech pieczęci otwiera drogę czterem jeźdźcom, którzy niosą ze sobą katastrofę, zniszczenie i śmierć oraz zwiastują sąd ostateczny. Postacie niebańskich apokaliptycznych jeźdźców, ich broń, ich konie i ich kolor nawiązują do tekstów Nowego Testamentu i symbolizują cierpienia, które dotkną świat. Wizja czterech bezlitosnych 
i groźnych wojowników galopujących przez kraj oraz niesione przez nich zniszczenia, przez wieki znajdowały swoje imponujące artystyczne odbicie w dziełach anonimowych autorów średniowiecznych, iluminowanych rękopisach oraz w świątynnych freskach, 
w tajemniczych arrasach z Angers, a później w mistrzowskich miedziorytach Alberta Durera i obrazach Hieronima Boscha. 

W dzisiejszych pełnych sprzeczności czasach, temat ten jest niezwykle aktualny, nie tylko ze względu na swoją złożoność artystyczną i siłę perswazji, ale także ze względu 
na uniwersalne przesłanie dla ludzkości. Znany polski rzeźbiarz Bronisław Krzysztof od ponad dekady poświęca tej tematyce swoje rysunki, medale i rzeźby. W 2020 roku zainicjował projekt Jeźdźcy Apokalipsy, w który zaangażował innych twórców z krajów Grupy Wyszechradzkiej: Petera Niznanskego z Czech, Marka Brzózkę z Węgier i Milana Lukaca ze Słowacji. Każdy z nich miał za zadanie stworzyć własną wizję jednego z czterech apokaliptycznych jeźdźców wymienionych w Objawieniu św. Jana w rysunku i rzeźbie. 
Tak powstały fascynujące, ekspresyjne dzieła sztuki przedstawiające konia i jeźdźca wraz z symbolami apokaliptycznej zagłady: wagą, łukiem i mieczem.

Autorzy po raz pierwszy zaprezentowali swoje prace w 2021 roku w Bielsku – Białej, później we Wrocławiu, Bratysławie i wreszcie w Budapeszcie, gdzie na wystawie można było znaleźć również prace słowackiego rzeźbiarza Vita Bojnanskego. O tym, że nie jest 
to zamknięta koncepcja wystawy, świadczy fakt, że dziś w Willi Decjusza w Krakowie 
do projektu dołączył kolejny polski rzeźbiarz Krzysztof Krzysztof, który swoją twórczą, symboliczną wizję Jeźdźca Apokalipsy wnosi nową metaforyczną kontynuację apokaliptycznej opowieści. 

Maria Horvathova

Wojciech Zaremba “Ghana – barwy dzieciństwa”

Jörg Plickat – rzeźba i rysunek Rotraut Fischer – rzeźba jubilerska:

„Przestrzeń dialogu – Dialog przestrzeni”

Jörg Plickat należy do najbardziej uznanych współczesnych rzeźbiarzy w Niemczech i na świecie. Urodzony w 1954 roku w Hamburgu, w 1980 roku uzyskał dyplom z rzeźby na Uniwersytecie Muthesiusa w Kilonii. Od 1980 roku mieszka i pracuje w Bredenbek, Szlezwik-Holsztyn.

Początkowo realizacje rzeźbiarskie niemieckiego artysty miały charakter figuratywny. Po 1985 roku, jego realizacje zaczęłby ewaluować w kierunku form abstrakcyjnych i geometryznych, chociaż sylwetka ludzka z zredukowanej formie, w niektórych dziełach wielokrotnie jest zauważalna. W tworzonych przez Plickata od drugiej połowy lat 80. XX wieku dziełach rzeźbiarskich, konsekwentnie czytelne są odniesienia do europejskiej tradycjii awangardowej, które okazały się również świeże i atrakcyjne w XXI wieku, pomimo obecnych na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, tak w rzeźbie jak i architekturze postmodernistycznych tendencji (by przywołać chociażby dzieła dekonstrukcyjne Frank Owen Gehryego)  – kwestionujących oświeceniowe postawy nowoczesności jakie niosła ze sobą tradycja awangardowa.

Od 2000 roku głównym materiałem twórczym Plickata jest stal kortenowa, a także brąz. „Intelektualny aspekt rzeźby artysty ze Szlezwik-Holsztynu, jak podkreśla niemiecka historyczka sztuki Barbara Aust-Wegemund,koncentruje się na relacjach pomiędzy przestrzennością, materiałem, sytuacją oraz światłem i cieniem. „Jego uproszczony, geometryczny język formalny jest zrozumiały na całym świecie, jednocząc zarówno intymność, jak i monumentalność”. Jak się wydaje, przede wszystkim w wyczuciu proporcji – zarówno w realizacjach monumentalnych jak i małoformatowych-studyjnych, tkwi tajemnica mistrzostwa warsztatowego jak i duchowego aspektu rzeźb Jörga Plickata.

Moje doświadczenia z rzeźbami artysty, które po raz pierwszy zobaczyłem w przestrzeniach wielkich hal wystawienniczych na Miedzynarodowej Wystawie Sztuki Współczesnej Nord Art w niemieckim  Büdelsdorfie przed kilkoma laty, nazwałbym  „przestrzenią dialogu – dialogiem przetrzeni“. Niemiecki artysta w sposób jedyny dla siebie – zwłaszcza w realizacjach wielkoformatowych, operuje problematykę przestrzeni i wzajemnych relacji między pojęciem przestrzeni a poznaniem cech przestrzennych; twórczego do nich odniesienia i filozoficznych aspektów ujmujących przestrzeń w kategoriach praw opisujących i charakteryzujących ten fenomen. Rzeźby Plickata tak samo dobrze wpisują się w otoczenie o bardzo interesującej strukturze – jak chociażby postindustrialny pejzarz architektoniczny, jak i w przestrzenie otwarte: nawiązując dialog z otoczeniem, tworząc z nim logiczne związki i wzmacniające wymowę artystycznych metafor – niepowtarzalnych, jedynych dla konkretnego (wybranego przez artystę) miejsa i konkretnej przestrzeni. W ten sposób, zarówno swoimi wystawami czasowymi, ale nade wszystko – zrealizowanymi obecnymi w przestrzeniach publicznych wielu krajach na świecie rzeźbami, Plickat „orzeźbia przestrzeń”. To „orzeźbienie przestrzeni“ nie nie dotyczy jednak tylko obszaru fizycznie anektowanego przez sztukę niemieckiego artysty, ale też odnosi się do przestrzeni mentalnej, do świadomości odbiorców – a zwłaszcza do lokalnej społeczności – mieszkańców osadzonych w różnych tradycjach i kulturach. Dzieła rzeźbiarskie Plickata, są w pewnym sensie rozszerzeniem koncepcji „rzeźby społecznej” niemieckiego artysty i działacza Josepha Beyusa, według której każdy może kształtować swoje otoczenie i środowisko. 

 Jörg Plickat miał dotychczas ponad 350 wystaw na całym świecie. Jego ponad120 rzeźb znajduje się w przestrzeni publicznej w dziesięciu krajach na czterech kontynentach. Brał udział, m.in.: 2024. 8. Triaenal Sztuki Rzeźby w Szwajcarii. 25. Festiwal Nordart w Niemczech. Festiwal Sztuki Rzeźby w Brukseli, Linia Rzeźby w Pradze,Chateau Charleval w Luberon we Francji, Galeria Menne w Kilonii w Niemczech, Galeria Biegas w Warszawie.

Otrzymał wiele krajowych i międzynarodowych nagród w zakresie rzeźby jak i realizacji architektonicznych, m.in.: 2017 Nagroda Nordart w Niemczech; 2015 Nagroda MacQuarie w Australii (Sztuka Rzeźby na Morzu, Bondi); 2015 Zniszczone w czasie II wojny światowej portale wejściowe mostu Brooksbrücke w Hamburgu, odtworzone przez Plickata pomiędzy 2003 a 2006 rokiem, zostały wpisane razem z dzielnicą Speicherstadt (Miasta Lofty) w Hamburgu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nagroda Sztuki dla Północnoniemieckiej Gospodarki (samodzielna wystawa w zamku Gottorf, Museum Państwowym Szlezwik-Holsztyn); 2008 Nagroda Konserwacji Dziedzictwa Kulturowego Dolnej Saksonii i Nagroda Złota IF Corporate Architecture (z OM Architekten, BS) za rekonstrukcję częściowo zniszczonej w czasie II wojny światowej budowli z 1150 roku z użyciem stali kortenowej. 1999 Wielka Nagroda Sztuki Almeria w Hiszpanii. Plickat jet także mistrzem i profesorem akademickim. Pracował i wykładał na: Uniwersytecie Tsinghua w Pekinie 2011; Akademii Sztuk Pięknych w Hangzhou w Chinach 2011-2014,2017; Uniwersytecie Complutense w Madrycie 2014; Uniwersytecie Rey Juan Carlos w Madrycie 20215-17. Dyrektor Mistrzowskiej Klasyfikacji Rzeźby w Chinach (Letnia Akademia) 2016, 2017. Akademia Sztuk Pięknych w Tianjinie 2018. Tytuł Honorowego Profesora na Akademii Sztuki Uniwersytetu Architektury i Technologii w Xi’an (XUAUT) od 2019 do 2021 roku. www.plickat.com

Jan Wiktor Sienkiewicz, kurator.

Wojciech Ćwiertniewicz “Miłośnik Kaktusów”

Wystawa pt. Miłośnik kaktusów. Wojciech Ćwiertniewicz w Biegas Gallery w Warszawie jest pierwszą prezentacją najnowszych figuratywnych kompozycji malarskich artysty, powstałych w 2023 i 2024 roku  w pracowni wybitnego polskiego malarza mieszkającego i tworzącego w Krakowie, skonfrontowanych z ich pierwowzorami, namalowanymi przez artystę przed ponad czterdziestoma laty podczas akademickich studiów w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Pośród piętnastu płócien prezentowanych na warszawskiej wystawie, sześć wielkoformatowych akrylowych płócien, nawiązuje wprost do figuratywnych kompozycji malarza, powstałych na początku lat 80. XX wieku, którym towarzyszą martwe natury oraz męski akt z okresu akademickiego, i które to – pojawiają się jako dyskretnie zakomponowane w najnowszych płótnach krakowskiego artysty „fragmenty” nawiązujące do dzieł powstałych przed czterdziestoma laty.

„Zawsze interesowałem się figurą, wydawało się, że abstrakcja to nie jest mój świat, ale w sposób dosyć delikatny dotarłem i do abstrakcji” – mówił Wojciech Ćwiertniewicz w wywiadzie „Artyści Galerii Olympia”, zrealizowanym przez krakowską galerię przy okazji wystawy prac malarza w 2021 roku. Myśl „pomostu” – powrotu do scen z akademickiego – figuratywnego okresu twórczości malarza, po blisko dwudziestoletnich poszukiwaniach formalnych rozwiązań w cyklach kompozycji abstrakcyjnych, „budowanych” od początku lat 90. XX wieku z wykorzystaniem motywu koła, artysta sygnalizował już od 1998 roku, pisząc: „znużony abstrakcją, (…) cały dzień myślę o obrazach sprzed 15 lat. Chcę do nich wrócić?”. Powrócił: akademickie prace malarskie powstałe w latach 1980–1984, na indywidualnej wystawie pt. Seledynowy balkon, zaprezentowała Olimpia Maciejewska w krakowskiej Galerii Olympia w pierwszej połowie 2023 roku.

Rok po krakowskiej wystawie akademickich dzieł malarza, zaprezentowane w Biegas Gallery w marcu 2024 roku płótna Wojciecha Ćwiertniewicza powstałe na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy, nie pozostawiają już znaku zapytania – o celowość chęci powrotu do figuracji i aktualizacji akademickich motywów w zreinterpretowanycb wersjach i ich nowych stylistycznych i znaczeniowych konotacji we współczesnym „dzisiaj”. Sześć najnowszych płócien, które powstały w 2023 i w pierwszych dwóch miesiącach 2024 roku: Bez tytułu (182), 2023; Bez tytułu (183), 2023; Bez tytułu (184), 2023; Bez tytułu (7), 2024; Bez tytułu (14), 2024; Bez tytułu (22), 2024 nawiązuje wprost do kompozycji które Ćwiertniewicz wykonał w okresie studiów na krakowskiej ASP – będąc przede wszystkim pod silnym wrażeniem twórczości Davida Hockneya. W ten sposób, wczesne płótna młodego artysty z Krakowa wpisywały się w nurt silnie obecnego wówczas w malarstwie światowym wczesnych lat 80. XX wieku – a nieobecnego całkowicie w akademickim nauczaniu w Polsce Ludowej – zwrotu (powrotu) wielu artystów w kierunku amerykańskiego i brytyjskiego pop artu z lat 60. XX wieku. Dzieła te w Biegas Galery, zostały zestawione z ośmioma kompozycjami powstałymi w latach 1981, 1983, 1984 oraz pracą olejna na płótnie Bez tytułu (173), która powstała w 1979 roku, a w roku 2014 artysta dokonał jej „przemalowania” – poprzez aplikację abstrakcyjnych kolorowych kół – charakterystycznych dla abstrakcyjnej, ciągle tworzonej serii dział krakowskiego malarza,

Fascynacja odważnymi, tak w warstwie malarskiej jak i znaczeniowo-treściowej dziełami Hockneya, stała się powodem poważnego konfliktu przyszłego artysty z jego akademickim mentorem, profesorem Zbylutem Grzywaczem, współzałożycielem grupy Wprost, która po raz pierwszy, programowo przeciwstawiła się panującemu w Polsce „akademizmowi nowoczesności”, sztuce skupionej na samej sobie – otwierając drogę dla nurtu Nowej Figuracji. W wywiadzie udzielonym Radiu Kraków w kwietniu 2023 roku, Wojciech Ćwietniewicz mówił: „Na studiach wszystko zaczyna się banalnie; bo pilny student, którym byłem, po prostu maluje to – co mu postawią: [najczęściej – przyp. JWS] martwe natury. A że profesor był ambitny, a w zasadzie asystent profesora Zbylut Grzywacz, a ja byłem ambitnym studentem – to po prostu malowałem to co Zbylut Grzywacz ustawił na podium: modelki! – bardzo dużo; martwą naturę! – jeszcze więcej! Ale któregoś dnia wyjechałem na wakacje i w Paryżu spotkałem Dawida Hockneya. No i to zmieniło moje malowanie i stosunki na akademii. To znaczy, przestałem być lubiany przez profesora i to gwałtownie (…). To [malarstwo Hockneya – przyp. JWS] było tak inne od tego, które miałem przy Placu Matejki [w ASP w Krakowie – przyp. JWS], że od razu zwróciło moją uwagę. Poza tym, stało się dla mnie w jednej chwili ‘najbliższe’ – tak to trzeba powiedzieć; bo ‘bliskie’ – to za mało [powiedziane – przyp. JWS] – ‘najbliższe’! – ‘osobiste’!. Kolory (…) – to było uderzające – zdecydowanie! Wiem, że byłem atakowany przez profesor Janinę Kraupe-Świderską za [chociażby – przyp. JWS] kolor turkusowy, która przecież też go używała – ale inaczej. Bardzo nie lubiła tego u mnie. Kolory uderzały ostro wtedy w profesorów. W kolegów pewnie też (…). Przychodząc na akademię, chciałem nauczyć się wszystkiego – w tym malowania realistycznego. Stąd próba bliższego kontaktu – poddania się wręcz Zbylutowi Grzywaczowi, co on uznał za pewne, stałe i na zawsze. Tak, że ten nasz konflikt [po moim powrocie z Paryża – przyp. JWS] był bardzo mocny. W którymś momencie – bardzo szybko zresztą (…) to było bardzo niefajne, bo [profesor – przyp. JWS] atakował mnie bardzo brutalnie”.

Rodzaj podwójnego wykluczenia: konflikt z akademickim profesorem oraz decyzja o bojkocie w stanie wojennym (1981-83) państwowych instytucji kultury uwikłanych w mechanizmy reżimu Wojciecha Jaruzelskiego, a w dalszej kolejności wyjazd na Maderę -postawiły wówczas młodego artystę-studenta na pozycji samowykluczeni się z uczestnictwa nie tylko z życia wystawienniczego Krakowa, ale również z krwioobiegu galeryjnego i wystawienniczego w Polsce Ludowej. Chociaż, szybko zauważony – jako malarz wyrazisty i niezwykle utalentowany, w 1986 roku Ćwiertniewicz przyjął zaproszenie na wystawę w Sopocie pt. Ekspresja lat 80-tych, na której pokazał obrazy figuratywne utrzymane już w duchu nowej ekspresji; pełne tematyki nawiązującej do tajemniczych ogrodów, bujnej śródziemnomorskiej roślinności i atmosfery gorących nocy. Najbardziej charakterystyczny dla tego okresu cykl dzieł, nasyconych głębokimi zieleniami z kontrastowymi żółcieniami i czerwienią powstał na Maderze w 1986 roku – dwa lata po przełomowym (zapowiadającym nową ekspresję) męskim akrylowym akcie z 1984 roku Bez tytułu” (W.K.)obecnym r ownież na warszawskiej wystawie, który Paweł  Leszkowicz uważa za „jeden z najbardziej erotycznych portretów męskich w malarstwie polskim!”.

Homoerotyczne obrazy Wojciecha Ćwiertniewicza, inspirowane egzotycznym pejzażem, dziką przyrodą i osobistymi przeżyciami artysty, stały się tematem naukowego opracowania pióra wybitnej historyczki sztuki Anny Markowskiej, która tekstem pt. Travelling for sustainability. On some paintings from Portugal – odnoszącym się do cyklu dzieł Ćwiertniewicza powstałych w latach 80. XX wieku, wprowadziła polskiego artystę, jako przedstawiciela pokolenia “Me generation”, w krwioobieg współczesnej sztuki światowej, akcentując ważność jego dokonań twórczych w ramach malarstwa nowej ekspresji w Polsce,  które „własne fantazje, mitologie i małe opowieści przeciwstawiało obowiązkom narzucanym im przez historię przez duże ‘H’”.

Cyklem kompozycji malarskich  powstałych na Maderze w połowie lat. 80. XX wieku, pt. Carlos, pokazanym publicznie po raz pierwszy od wystawy sopockiej w 1986 roku w listopadzie 2023 roku, w szerokim wyborze płócien przesyconych energią pierwotnej siły natury, archaizmu i erotyki, historyk sztuki i kurator Cezary Lisowski, zainaugurował działalność warszawskiej Lisowski Gallery.

„Malarze fantastycznych historii – to nie mój świat”

W najnowszych kompozycjach Ćwiertniewicza, bohaterami zaktualizowanych „opowieści” – nawiązujących do sytuacji i wydarzeń, zatrzymanych w kadrze płócien namalowanych na początku lat 80. XX wieku, są wyłącznie mężczyźni. Nieidealizowani w ich naturalnych sylwetkach, to często przyjaciele i znajomi artysty, ale także nie mający bliższych związków z artystą modele. Namalowani zawsze w pracownianych warunkach – jako studium z natury, w realistycznej konwencji pojmowanej nie jako czyste – perfekcyjne odwzorowanie rzeczywistości, lecz jako pewne (indywidualne i charakterystyczne dla sztuki Ćwiertniewicza) jej odczucie. „Zawsze interesowałem się figurą (…) uważam się za malarza – tylko i wyłącznie. (…) życie jest dosyć banalne i umiejętność pokazania banalności życia – wydaje mi się najważniejszą w sztuce. Malarze fantastycznych historii – to nie mój świat!

Ukończonym w marcu 2024 roku, tuż przez wernisażem wystawy w Biegas Gallery płótnem pt. Bez tytułu (22) artysta powrócił do uznawanej przez siebie za pierwszą ważną akademicką – aczkolwiek jak sam wielokrotnie mówił: „banalną” – czyli ”zwyczajną” kompozycję z 1981 roku pt. Seledynowy balkon, z przedstawieniem pełnopostaciowego portretu stojącej kobiety na balkonie bloku mieszkalnego widzianego przez malarza latem 1981 roku z okna jego mieszkania-pracowni w Nowej Hucie. Ale w XXI-wiecznej wersji Seledynowego balkonu, zamiast postaci żeńskiej (modelki – koleżanki artysty ze studiów w krakowskiej ASP) – malarz umieścił akt młodego mężczyzny, stojącego za barierką tego samego balkonu (z widocznymi na drugim planie przedstawienia ścieżkami na placu zabaw nowohuckiego osiedla – zaczerpniętymi z kompozycji z 1981 roku), „udekorowanego” trzema kaktusami w doniczkach.

Ową banalność, chociaż raczej autentyczność sytuacji, ilustruje akrylowa kompozycja pt. Bez tytułu (14) z 2024 roku będąca powrotem do płótna pt. Zaczyna się we snach z 1984 roku – z aktem śpiącego młodego mężczyzny, którą w zreinterpretowanej w 2024 roku wersji artysta „rozbudowuje” poprzez dodanie na jej pierwszym planie, centralnie zakomponowanego całopostaciowego portretu stojącego młodego mężczyzny z brodą i wąsami oraz floralnymi kolorowymi tatuażami na rękach i ramionach i tatuażem rysunku gorejącego sercem na prawej piersi. Silnie Hockneyowska Zielona marynarka z 1981 roku, z przedstawieniem stojącego profilem do widza po lewej stronie kompozycji, ubranego w zieloną marynarkę i czerwone buty – z „dominantą” czerwonej – centralnie zakomponowanej ściany i stojącą na niebieskim dywanie w paski – czerwoną podróżną torbą, stała się w obrazie Bez tytułu (184) z 2023 roku pierwowzorem do pełnopostaciowego, stojącego bokiem do widza centralnie zakomponowanego męskiego aktu mężczyzny o czterdzieści lat starszego od bohatera z Zielonej Marynarki.

Obraz Bez tytułu (7) z 2024 roku, będący jednym z najlepszych aktów młodego mężczyzny, jaki pojawił się w ostatnim okresie na sztalugach w krakowskiej pracowni Wojciecha Ćwiertniewicza, jest reinterpretacją kompozycji Czerwone buty z 1984 roku – z przedstawieniem frontalnie sportretowanego mężczyzny w białym stroju i białym „czepcu” na głowie, przepasanego wąskim czerwonym paskiem i obutego w papieskie karminowe buty, którego postać flankuje po prawej stronie sportretowana z lewego profilu kobieta, a po lewej  młody mężczyzna – być może alter ego artysty.

Warszawską wystawę dopełniają kompozycja: Martwa natura z tęczą” z 1981 roku, Pocztówka z Loftów z 1981 roku oraz Noc z 1984 roku oraz A presentation of love – tulipany  namalowana czterdzieści lat przez warszawską wystawą – w 1983 roku, będąca dziełem jak się wydaje specjalnym – bo rodzajem hołdu złożonego greckiemu poecie –  Konstandinosowi Kawafisa przez wówczas 28-letniego polskiego malarza. 

Jan Wiktor Sienkiewicz, kurator.

Szwajcarska kolekcja Zbigniewa Mikulskiego

zapraszamy serdecznie na wernisaż wystawy Powroty. Szwajcarska kolekcja Zbigniewa Mikulskiego, który odbędzie się 9 stycznia 2024 roku o godzinie 18.00 w Muzeum im. Bolesława Biegasa w Warszawie przy Alejach Jerozolimskich 51.

Wśród autorów dzieł malarskich i rysunkowych znaleźli się m.in.: Władysław Bakałowicz, Józef Brandt, Władysław Czachórski, Julian Fałat, Wojciech Gerson, Maurycy Gottlieb, Artur Grottger, Wlastimil Hofman, Wojciecha Kossaka, Jacek Malczewski czy Jan Matejko.

Jak pisze kuratorka wystawy Inga Kopciewicz: Odkupienie części kolekcji Zbigniewa Mikulskiego przez osobę prywatną i przeniesienie jej ze Szwajcarii – miejsca zamieszkania Mikulskiego – do Polski jest wydarzeniem wyjątkowym. Sprowadzenie zbioru polskiej sztuki „do domu” oraz ich popularyzacja wywołały duże poruszenie. Ponownie bowiem odkryto obrazy, które przez wiele lat uznawane były za zaginione, znano je jedynie z literatury; ostatnio pokazywane były w ramach przeglądów malarstwa polskiego w The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku (1944) i w The Detroit Institute of Arts (1945). Niech zatem wyjątkowe obrazy Walerego Brochockiego, Władysława Szernera, Wacława Szymanowskiego, Władysława Tetmajera Stanisława Witkiewiczaprezentowane na tej wystawie staną się symbolem tytułowych „powrotów”.

Wystawa potrwa do 5 lutego. Zapraszamy!


Wystawa malarstwa Julii Curyło pt. „Panna Młoda, jednorożec i inne światy”

W przestrzeni Fundacji im. Bolesława Biegasa w Al. Jerozolimskich 51 w Warszawie, 12 grudnia 2023 roku ruszyła wyjątkowa wystawa artystki Julii Curyło pt. „Panna młoda, jednorożec i inne światy”.

Panna młoda z czaszką, kosmonauta w sukience czy jednorożec to motywy, które pojawiają się na nowej wystawie Curyło. Według średniowiecznych bestiariuszy, Jednorożce, to magiczne zwierzęta, niezwykle płochliwe, zwinne i trudne do złapania. Równie trudne jest uchwycenie natury rzeczywistości, ale malarki to nie zniechęca. Curyło interesują trudne do zrozumienia zjawiska związane z nauką, kosmosem i religią. Mierzy się z nimi z bezkompromisową i szlachetną naiwnością.  Julia oswaja tytułowe ‘inne światy’ przy pomocy obrazów, które nie tyle je tłumaczą, co pozwalają nam sobie z nimi jakoś poradzić, przejść nad tymi tajemniczymi zjawiskami do porządku dziennego. Używa ikonografii ze świata popkultury, gadżetów produkowanych tanio i masowo, jak np. dmuchańce, nawiązuje także do przedstawień z historii sztuki, stosuje cytaty i pastisz. Inteligencja i humor cechują narracyjne kalambury, jakie w malarskich kompozycjach zamyka ta wyjątkowa artystka. W lekkiej, igrającej z kiczem, kolorowej formie dotyka bardzo poważnych problemów i czule patrzy na to, jak wyposażeni w zabawkowe idee próbujemy sobie radzić z rzeczywistością.

Już od 12 grudnia 2023 do 05 stycznia 2024 będziecie mogli Państwo podziwiać dzieła artystki Julii Curyło w przestrzeni wystawienniczej Muzeum im. Bolesława Biegasa, a potem wystawa przeniesie się do wirtualnej galerii Biegas RCB znajdującej się w rozszerzonej rzeczywistości metaverse

Kontynuuj zakupy

Twój koszyk jest obecnie pusty! Pomożemy Ci znaleźć idealny przedmiot!

Sklep